Sunday, 16 November 2008

no i koniec:(/ so the end came:(

No i zakonczylysmy nasze wakacje.... po ponad 16h latania w sumie wyladowalysmy szczesliwie w Polsce wieczorem w sobote.... Asia jeszcze w trasie bo ma lot laczony z wypoczynkiem w Honk Kong'u:)
bylo super!!!!!!!!!!!!!!!!!!
dzieki wszystkim ktorzy sledzili nasze poczynania i do nastepnego razu... pewne plany juz sa:))))ale o tym w nastepnej czesci:)))
-------------------------------
So the end came............. after almost 16th hours of in the sky we have landed in Poland Saturday evening... Asia is still on the way to Kazahstan as she has a stop in Honk Kong:))
was great!!!!!!!!!!!!!!!
thanks to all who were with us on the blog and see you next time.... we have some plans:))) but we will inform you about that soon:)))

Thursday, 13 November 2008

Wulkan Taal/ Taal Volcano

Wczoraj z samego rana Magda i Edi wystartowaly samolotem do Manili w celu zaliczenia jeszcze ostatniej atrakcji - wulkanu. Asia i Monia wyspaly sie i dolecialy do Manili na popoludnie... ale one juz od wczoraj siedza na zakupach:))))
My z Edi zaraz po ladowaniu przedostalysmy sie na dworzec autobusowy - autobus nie jechal dokladnie tam gdzie chcialysmy ale w tym kierunku. "wystawiacz biletow" - bo tu w autobusach jest zawsze kierowca i "biletowy" wyrzucil nas gdzies na skrzyzowaniu i powiedzial, ze teraz mamy lapac Jeepney'a - 3 minuty pozniej byl Jeepney. Jak dojechalysmy do Tanaue milysmy wizac kolejnego Jeepneya do Talisay - naszej destynacji. Ale zanim znalazl sie Jeepney - zgarnela nas jakas flipinska rodzina do swojego Vana. Bylo git, tylko na miejscu na wsi okazalo sie ze chca nam jeszcze wcisnac beznadziej spanie i drogo lodke do wulkanu... ale sie nie dalysmy, za to od pani u ktorej sie przespalysmy sciagneli 2$ haraczu. Wioska okazala sie byc wioska z prawdziwego zdarzenia... nie bylo internetu a my wzbudzalysmy zainteresowanie jak Murzyn na polskiej wsi:))) Wiec po 4 piwkach poszlysmy spac bo nie bylo co robic:(((
Dzisiaj z rana zaliczylysmy wulkan Taal - najpierw wycieczka ok 30 minut lodka (jest on na srodku jeziora) a potem mala wspinaczka - nie wiecj niz 1 h.. ale widok na gorze bardzo ladny - w kraterze jest kolejne jeziorko, a ze wulkan jest wciaz aktywny to nawet na naszej trasie byly otworki z ktorych wydobywalo sie gorace powietrze...
Jestesmy juz w Manili wiec powoli mentalnie przygotowujemy sie do powrotu ... jutro mamy nadzieje jeszcze na male atrakcje Manili i bedziemy sie niestety pakowac.....
------------------------------------------------------------
Yesterday early in the morning Magda and Edi has started their trip to Manila to visit last point on our trip - Volcano Taal. Asia and Monia slept enough and landed in Manila in the afternoon so since yesterday the are doing shopping:)))
Magda and Edi just after landing has moved to bus station - we did not find the bus going directly to our destination however we found one going that direction. We were dropped out of the bus on one crossroad and the guy who is selling tickets told us to catch the Jeepney. 3 minutes later we got Jeepney - when we reach Tanaue we were supposed to get another Jeepney to Talisay however before we found one we were taken by Philippine Family going by Van. Everything was OK except the fact that when we reach Talisay they were trying to sell us ugly accommodation and expensive boat. We end up sleeping in other place however they took commission from the owner:(((
The village we reached was really the village as there was no internet and we were an attraction within a village as Black Person on the village in Poland:)))so after 4 beers we went too bed as there was nothing to do.....
Today in the morning we visited Taal Volcano - first we had a trip around 30 minutes by boat as the volcano is in the middle of the lake. Than we had less than 1h climbing but the view was amazing as inside the volcano is another lake. The volcano is still active so we saw wholes from which the smoke is coming.
Currently we are in Manila and slowly preparing mentally to the end of holidays.... tomorrow we hope to see some small attractions of Manila and than we will pack:(((


Farmy ryb na jeziorze Taal/ Fish farms on Taal lake

Dzieciaczki z Talisay / Kids from Talisay

ulica w wiosce Talisay - 19 listopada jest tam festiwal/ street in Talisay village - on 19th of November they will have festival
wulkan Taal i widoki dookola / volcano Taal and the views around



Na wulkan mozna wjechac konno, a to obraz walki o to ktory kon w pierwszej kolejnosci dostanie ten przywilej - czytaj zarobi dla wlasciciela:((/ On the volcano you can get on horse and this is the picture we took how the horses (owners) are fighting which one will get first - meaning will earn money:((

Tuesday, 11 November 2008

Bohol - czesc ostatnia/ Bohol last part

Dzisiejszy dzien byl pod znakiem divingu dla Madzi i Asi. Monia i Edi zaliczaly maksymalny relax:))))
Tradycyjnie nie majac papierow trzeba bylo przyjsc przeszkolenie teoretyczne i moze i dobrze bo Madzia miala troche pietra...!!! Asia poszlo szybciutko!!!
Po pierwszym nurku nie bylo zadnych watpliwosci ze walimy na drugiego!!!!
A fun byl....:)))) czujemy sie teraz z Asia jak na dobrym haju ale bylo fajnie:)))
jeden z ostatnich typowo wakacyjnych dni bo jutro wracamy do Manili!!!
---------------------------------
Today was in the name of diving for nMadzia and Asia. Monia and Edi had a very relaxing day:))))
Traditionally if you do not have papers you need to go through practical part but maybe it was good as Madzia was scared a little bit..... Asia was fast:))))))))))
after 1st dive there was no discussion that we go for second one!!!! We had so much fun:)))
now we fell a little bit deezy but if was great :))))))
that was our one of the last typical holiday days as tomorrow we fly back to Manila:((((


nasza plaza/ our beach:))

Madzia i Asia przed drugim nurkiem:)))/ Madzia and Asia before second dive:))


drineczek po nurkowaniu nie jest zly (plazowaniu rowniez:)))/ drink after dive is not bad:))) after beaching as well:))))

Monday, 10 November 2008

Bohol i delfiny widmo / Bohol and dolphins vidmo

Glowna atrakcja poniedzialku mialo byc ogladanie delfinow...
dalysmy sie sciagnac znowu o 5 rano z lozek, zeby o 6 wsiasc na lodke i ogladac delfiny o wschode slonca!!! - jednak nic z tego... lodka trafila nam sie najwolniejsza z mozliwych... i do tego glosna i mala .. nawet nie bylo gdzie glowki przylozyc... a delfinow poniewaz nie bylo jakiegos tam pradu to zero!!!!
potem przybilysmy do wyspy na ktorej mial byc snorkling i pan
nas gonila ale my w zaparte powiedzialysmy ze najpierw sniadanie:)))).
na koncowke wyspa dziewic... ktora nas urzekala ... a co lepsze kazda znas zakupila perly.... poniewaz byly w dobrych cenach... gosciu zrobil deal zycia:))) pomijam fakt, ze cena w ktorej kupilysmy przy wyjciu z lodki byla 3 razy wyzsza od tej za ktora kupowalysmy przy opuszczaniu wyspy.... tak wiec kazda z nas ma nadmiar perel w roznych kolorach:)))))
----------------------------------------------------------------
the main attraction for Monday was supposed to be dolphins watching..............
Again we moved our bodies from bed at 5 am so we started with boat at 6 am....
but the boat was one of the slowest one, on top of that we did not have a place to lay down and sleep.... at the end we did not see any dolphins!!!!!
after that we were supposed to go for snorkeling but we said we will do that but just after breakfasts... and we managed
After that we had a virgins island which was amazing and on that island there was a guy who was selling her pearls!!! - of course at bargain price - I do not want to mention that the pearls which we bought at the leaving of boat was 3 times higher than when we were leaving the boat so each of us has much more pearls than needed in different colors:))))

Wyspa dziewic/ Vigrin Island

i trzy dziewice wylegujace sie / and three relaxing virgins

Monia ostro negocjujaca / Monia negotiating the price

sprzedawca perel i jego syn/ Pearls salesman and his soon

Bohol czesc pierwsza/ Bohol part 1

W Niedziele rano wrocilysmy do naszego z poczatku wakacji zwyczaju wstawania o swicie. Pobudka o 5 bo samolot na Bohol byl o 8:00. Trzy razy mowilysmy taksowkarzowi na ktory terminal ma jechac i oczywiscie pomylil !!! Ale zdazylysmy:)))
W samolocie poznalysmy nowa filipinska tradycje - gry i zabawy w samolocie. Byl konkurs i 3 osoby wygraly gadzety lini lotniczych Cebu Pacyfic - zaraz potem mozna bylo siebie te gadzety kupic:)))
Po wyladowaniu zgarnal nas pan z Vanem, ktory od razu zaproponowal nam wycieczke po podstawowych atrakcjach Boholu:
Jeden z najstarszych kosciolow na Filipinach - z osiemnastego wieku:(( zapuszczony grzybem, ale maja tez muzeum... w naszym mniemaniu jak nie umnieszcza eksponatow w klimie towrotce zje je grzyb...
Potem podobno drugi co do wielkosci na swiecie Pyton trzymany w niewoli. Prezentowal nam gej(Shemale)- Vincent -generalnie zrobilo to na nas bardzo zle wrazenie lacznie ze zwierzatkami w klatce....
Potem byla najwieksza atrkacja na jaka czekalysmy - zwierzatko Tarzier!!!! taki maly greamlin - jest slodki i malutki a oczy ma 150 razy wieksze od czlowieka - zakochalysmy sie w nim:)))))
Potem wrzucono nas na lunch na plywajacych tratwach - jedzenie paskudne i wogole zdalysmy sobie tutaj sprawe, ze jednak tutaj juz komercjalizacja i wykorzystanie turystow rozwinelo sie na na maxa!!! co wcale nas nie zachwycilo...po lunchu jeszcze wiszacy most na ktorym troszke sie pobujalysmy i czekoladowe wzgorza.... oraz w drodze powrotnej farma motyli....
Ulokowalysmy sie na Alona Beach nad samiusienkim morzem a na kolacje mialysmy caly stol zastawiony swiezo ugrilowanymi owocami morza za jedyne 100 PLN za calosc!!! pychotka palce lizac:)))
---------------------------------------
On Sunday morning we came buck to our tradition from holidays begging - waking up at sunrise. We wake up at 5am as the flight was at 8 am. 3 times we said to the taxi driver our terminal however he mixed it ... but we managed:)))
For the first time we saw a contest within a plain - 3 people won the gadgets from the airlines and 5 minuets after we could buy them as well:)))
Just after landing we found the guy with the van who proposed to us a one day trip to the most important places of Bohol.
we had one of the oldest churches for 8thin century :((( we was full of those mushrooms on the wall ... than we had the 2nd on the world biggest Python presented by Gey - or shemale - called Vincent - in general we did not like it at all(((((
After that we had the biggest attraction we ware waiting for - animal Trazier!!! very very small Greamlin - it is so sweet and we fall in love in to that :))))))))))))))))
After that we had lunch on swimming platforms but the lunch was bad and we said we do not want to go for tour so we asked driver to go directly to chocolate hills and on the way back we had butterfly farm.
We have landed at the end on Alona Beach just right next to the sea and for a dinner we had a big plate of sea food just for no more than 40 E- it was delicious :))))


W tym najstarszym kosciolki zbierali pieniazki dla starzejacego sie ksiedza tylko dlaczego skrot byl SOAP - mydlo??? / Donation in this oldest church :)))

Gej Vincent z pytonem/ Gey Vincetn with Python

Nasz przecudowny i kochany Trazierek / our favorite and lovely Trasier


wiszacy most / hanging bridge

czekoladowe wzgorza, ktore o tej porze roku nie sa czekoladowe tylko zielone / chocolate hills which at that part of year are green not chocolate.

Jeden z motylkow / one of butterfly

zachod slonca widziany z naszego domku / Sunset view from our cottage

Saturday, 8 November 2008

Podroz do Manili / the trip to Manila again

Wysplaysmy sie do bolu bo lot byl dopiero do 13. Sniadanko na spokojnie bez pospiechu i pakowanko, a ok 11:30 rozpoczelysmy podroz w strone lotniska...
Na lotnisko wjezdza sie szutrowa droga... terminal to wiata ladna ale wiata... sprawdzanie bagazu odbywalo sie na stoliku dodatkowo, kazdy bagaz wazony byl na wadze przemyslowej podbnie jak i kazda z nas:))))))
Linie ktorym,i lecialysmy to prywatne linie ktore dowoza ludzikow na prywatna wyspe do resortu w ktorym noc od osoby kosztuje ponad 200$ wiec i bilet lotniczy byl jednym z najdrozszych jakie tu kupilysmy... ale na pozegnanie byl wystep lokalnego zespolu piesni i tanca...
Samolocik miesci 19 osob i nie ma przypisanych miejsc:)))) Jak zaczela pracowac klima to wydawalo sie ze dymi:))) ale widoki nieziemskie...........
Po wyladowanie w Manili przemiescilysmy sie w dzielnice ala businessowa i zakupowa - plan na koniec wyjazdu:))ale juz dzisiaj udalo nam sie co nieco zakupic bo oczywiscie poszlysmy na rozpoznanie terenu... i tradycyjnie - pomimo ze tym razem hotel mamy wypasiony to jakies znowu udalo nam sie wyladowac w a'la czerwonej dzielnicy......
-------------------------------------------
We slept to the maximum today as the flight was at 1pm. We had very "slow" breakfast and than slow packing, and around 11:30 we have started our road to airport.
To our suprice the road was as everywhere in Palawan meaning just bitte. Terminal it is just a place covered with roof/ tent building - is nice but is not a real building. Checking of the laguage is done manualy - big and small and on top of that they check the weigh of all of us:))))The line we have used are the private ones and are used to bring turists to one of the private resorts where one night cost over 200$ which is a lot here... so our ticket was the4 most expensive as we bought here....but on the other side we had farawell done by the local groups of singers...
The plan can accomodate 19th people and there are no sits signed but the views are amasing:))))))))))))
In Manila we have stayed now in one of business and schopping districts - as shopping is our plan for the end of holidays but even today we did some shoping:))) and traditionally (we have no clue why) he have landed in kind of red distric area - but the hotel is very ver nice at least:))))


ostatni rzut oka na El Nido/ last veiw on El Nido

widok z naszego domku/ view from our cottage in El Nido

terminal

zespol piseni i tanca / farewell on terminal

widoczki na archipelagiem raz jeszcze/ views on archipelago once again



powrot do cywwilizacji/ back to civilisation

basen na 21 pietrze naszego hotelu/swimming pool on the 21st foor of our hotel

widoki na Manile z naszego hotelu/ views to Manila from our hotel

Friday, 7 November 2008

El Nido czesc ostatnia/ El Nido the last part

Wczoraj po napisaniu bloga, postanowilysmy poznac nocne zycie El Nido... Naszym przewodnikiem byl poludniowo-afrykanczyk (bialy) ktory przyjechal tutaj kupowac ziemie i otworzyc hotel.. Wyladowalysmy w artystycznej prowadzonej przez lokalesa knajpce, gdzie lokalny zespol gral tylko dla nas... Dzialo sie wiele... a w skrocie Asia tanczyla, Monia bajerowala businessmena, Madzia uczyla lokalesow jak zarobic na turystach w El Nido, a Edi w tym czasie smacznie spala...
Dzisiaj dlugo do siebie dochodzilysmy... poniewaz drinki, ktore pilysmy - jak to stwierdzila Asia - robione sa na bazie acetonu, a dodatkowo zaden lokalny alkohol nie ma procentow na butelce poniewaz maja duze wachania zawartosci alkoholu, wiec moze sie zdarzyc ze pije sie bardzo mocne piwo i prawie bezalkoholowy gin.
Dzisiaj zwiedzilysmy ostatnia czesc archipelagu... i choc troche dziwnie to zabrzmi to cieszymy sie, ze jutro stad wyjezdzamy... poniewaz znow byly wyspy, snorkling, piekne plaze i lunch z grila. Ale z drugiej strony stwierdzilysmy ze w snorekling tutaj to sie wkrecilysmy. Woda jest niesamowicie przezroczysta a koralowce cudne wiec nawet przy glebokosci 5-9 metrow wspaniale widac, nie wspominajac o cudownych rybkach a dzisiaj nawet widzialysmy zolwie, i homara. W drodze powrotnej na pozegnanie pojawily sie jeszcze delfiny!!!!
Jutro lecimy do Manili a w niedziele kolajny lot na Bohol - tam w planie mamy czekoladowe wzgorza, ogladanie delfinow i wielorybow oraz rzadkiego zwierzatka ktore wyglada jak skrzyzowanie gremlina z ET:)))) mamy nadzieje ze zobaczycie to na zdjeciach.
---------------------------------------------------------
yesterday after we wrote blog we have decided to explore El Nido nightlife... our guide was a south african guy, who came here to buy some land and build hotel. We landed in artistic bar run by a local guy. Local band was playing only for us. Lot's of things happened there but to make long story short in summary Asia was dancing, Monia was mingling with businessman, Madzia was teaching locals how to make money on turists in El Nido and Edi was sleeping:)
Today it took us some time to recover... because the drinks which we drunk - as Asia is saying - were made on the basis on acetone. On top of that none of local alcohol has the alcohol level on the label so you can have very stron beer and non alcoholic Gin:)))
Today we have visited the last part of archipelago and it will sounds strange but we are happy to leave tomorrow... as we had again islands, snorkeling, beautiful beaches and grilled lunch. But on the other hand we really get into snorkeling as the water here is amasingly clear so even on the 5-9 m deep you can see amasing corals and fish, but today we even saw turtles and lobster. On the way back we had dolphins as well!!!!!
Tomorrow we fly to Manila, and on sunday to Bohol, where we plan to see chocolate hills, dolphins and whales, and a very unique animal which looks somehow like gremlin or ET - hope you will see all that on pictures:)))



jedna z dzisiejszych plaz:))/ one of todays beaches

ptak na plazy/ bird on the beach

lokalni nurkowie w poszukiwaniu skarbow morza:))/ local divers:)))



rybacy na kutrze i osada rybacka/ fishermen on the boat and the fishermen village


Widok na El Nido i uliczka w El Nido/ The view to El Nido nd the street inside

Thursday, 6 November 2008

Treking na El Nido/ Treking on El Nido

Dzisiaj dokonalysmly podzialy naszej czworki na dwie dwojki. Jedna zaliczyla trekking na wyspie, a druga serie masazy... ha ha chyba zgadniecie kto co robil:))))
Jesli chodzi o treking to spocilysmy sie jak szczury gowlnie ze wzgledu na wilgotnosc, bo podejcia nie byly ciezkie.. dodatkowo zaliczylysmy ze 3-4 rozne ekosystemy od dzungli po plaze. Dodatkowo lokales zerwal nam kokosa prosto z palmy za mniej niz zlotowke i obie sie tym opilysmy. Widzialysmy przepiekne kolorowe ptaki, boskiego zmutowanego - bo wielkiego motyla i malpki:)))
Ale koniec koncow wszystkie zaliczylysmy odrobine SPA - Madzia z Edi pedicure a Asia z Monia zestaw wszystkich mozliwych masazy na wsypie lacznie z pedicure. pora deszczowa troche sie tu przeciaga wiec mialysmy od lunchu pogode pod psem - czytaj cieple 15 minutowe ulewne deszcze wiec liczymy, ze jutro na ostatnia czesc archipelagu bedziemy miec boskie slonce.
----------------------------------------------------------------
Today we have divided our 4 for 2. One of 2's had treking on the island and the other one the series of massages. ... ha ha We guess you know who was doing what:))))
talking about treking we got sweat as rats:)))mainly beacuse of the humidity level, as the tracks up were not so difficult... on the way we have visited 3-4 eko systems for the jungle to the beach:) Additionally the local guy has brought to us a coconut stright away from the palm tree... we saw colorful birds, big batterfly and monkey's
But at the eand all of us had a little bit of SPA - Madzia and Edi pedicure and Asia and Monia the range of possible massages and pedicure as well.
As the rain season is still here we had a heavy rains after lunch today (please read 15 minutes heavy rain and break) after lunch so we believe tommorow we will have a great weather as we plan to visil last islands for archipelago Bacuit.


ponad 100'letnie dzewo/over 100 years old tree

mozna bylo zostac tarzanem / you could became tarzan

jeziorko na wyspie/ lake on the island


rozne ekosystemy po drodze/ on the way.....




a tu caly rytual zdobycia kokosa / and here the whole process of getting coco



dzisiaj na lunch byly szaszlyki - podobno przez nas zamowione, ale zadna z nas nic o tym nie wiedziala/ today we had meat for apparently ordereed by us but we did not know anything about thatlunch

malpki na plazy/ monkeys on the beach