Monday, 10 November 2008

Bohol czesc pierwsza/ Bohol part 1

W Niedziele rano wrocilysmy do naszego z poczatku wakacji zwyczaju wstawania o swicie. Pobudka o 5 bo samolot na Bohol byl o 8:00. Trzy razy mowilysmy taksowkarzowi na ktory terminal ma jechac i oczywiscie pomylil !!! Ale zdazylysmy:)))
W samolocie poznalysmy nowa filipinska tradycje - gry i zabawy w samolocie. Byl konkurs i 3 osoby wygraly gadzety lini lotniczych Cebu Pacyfic - zaraz potem mozna bylo siebie te gadzety kupic:)))
Po wyladowaniu zgarnal nas pan z Vanem, ktory od razu zaproponowal nam wycieczke po podstawowych atrakcjach Boholu:
Jeden z najstarszych kosciolow na Filipinach - z osiemnastego wieku:(( zapuszczony grzybem, ale maja tez muzeum... w naszym mniemaniu jak nie umnieszcza eksponatow w klimie towrotce zje je grzyb...
Potem podobno drugi co do wielkosci na swiecie Pyton trzymany w niewoli. Prezentowal nam gej(Shemale)- Vincent -generalnie zrobilo to na nas bardzo zle wrazenie lacznie ze zwierzatkami w klatce....
Potem byla najwieksza atrkacja na jaka czekalysmy - zwierzatko Tarzier!!!! taki maly greamlin - jest slodki i malutki a oczy ma 150 razy wieksze od czlowieka - zakochalysmy sie w nim:)))))
Potem wrzucono nas na lunch na plywajacych tratwach - jedzenie paskudne i wogole zdalysmy sobie tutaj sprawe, ze jednak tutaj juz komercjalizacja i wykorzystanie turystow rozwinelo sie na na maxa!!! co wcale nas nie zachwycilo...po lunchu jeszcze wiszacy most na ktorym troszke sie pobujalysmy i czekoladowe wzgorza.... oraz w drodze powrotnej farma motyli....
Ulokowalysmy sie na Alona Beach nad samiusienkim morzem a na kolacje mialysmy caly stol zastawiony swiezo ugrilowanymi owocami morza za jedyne 100 PLN za calosc!!! pychotka palce lizac:)))
---------------------------------------
On Sunday morning we came buck to our tradition from holidays begging - waking up at sunrise. We wake up at 5am as the flight was at 8 am. 3 times we said to the taxi driver our terminal however he mixed it ... but we managed:)))
For the first time we saw a contest within a plain - 3 people won the gadgets from the airlines and 5 minuets after we could buy them as well:)))
Just after landing we found the guy with the van who proposed to us a one day trip to the most important places of Bohol.
we had one of the oldest churches for 8thin century :((( we was full of those mushrooms on the wall ... than we had the 2nd on the world biggest Python presented by Gey - or shemale - called Vincent - in general we did not like it at all(((((
After that we had the biggest attraction we ware waiting for - animal Trazier!!! very very small Greamlin - it is so sweet and we fall in love in to that :))))))))))))))))
After that we had lunch on swimming platforms but the lunch was bad and we said we do not want to go for tour so we asked driver to go directly to chocolate hills and on the way back we had butterfly farm.
We have landed at the end on Alona Beach just right next to the sea and for a dinner we had a big plate of sea food just for no more than 40 E- it was delicious :))))


W tym najstarszym kosciolki zbierali pieniazki dla starzejacego sie ksiedza tylko dlaczego skrot byl SOAP - mydlo??? / Donation in this oldest church :)))

Gej Vincent z pytonem/ Gey Vincetn with Python

Nasz przecudowny i kochany Trazierek / our favorite and lovely Trasier


wiszacy most / hanging bridge

czekoladowe wzgorza, ktore o tej porze roku nie sa czekoladowe tylko zielone / chocolate hills which at that part of year are green not chocolate.

Jeden z motylkow / one of butterfly

zachod slonca widziany z naszego domku / Sunset view from our cottage

2 comments:

ALICJA said...

no nareszcie coś o Was, po trzech dniach posuchy , trochę nas potrzymaliście , ale dzisiaj uczta aż trzy dni, gremlin cudny i to prawdziwy i chodzący na wolności czy w zoo tzn w zamknięciu a motyl piękny ale mało kolorowy a widoki jak zwykle bomba

madzikc said...

Muti - sorki ale z tym internetem to jakos dziwnie tutaj po 22 juz nic nie chodzi wiec pisanie bylo na raty :o)
Gremlin jest chroniony ale bylysy w ala instytucie wiec siedzial na drzewkach nie w klatce a motylek to ten ktorego zdjecie wyszlo bo kolorowe tez byly ale nie mogly usiedziec w miejscu ;o)